Home»Aktualności»Trening»Zdrowie»Co możesz zrobić, zanim przybędzie weterynarz

Co możesz zrobić, zanim przybędzie weterynarz

Apatia? Brak apetytu? Niechęć do poruszania się? Rana? Złamanie? Dowiedz się co możesz zrobić, by pomóc swemu koniowi, zanim przybędzie weterynarz.

1
Shares
Pinterest Google+

Koń to oczko w głowie praktycznie każdego jeźdźca. Niestety, nieważne jak bardzo staramy się zadbać i otoczyć opieką naszego pupila, czasem zdarzają się sytuacje, które ciężko przewidzieć i na które nie mamy wpływu. Gdy coś zagraża zdrowiu naszego rumaka, a nawet jego życiu, zanim przybędzie weterynarz – pierwszej pomocy powinniśmy udzielić mu MY.

Konie niestety nie komunikują swego dyskomfortu głośnym płaczem. Jednakże patrząc uważnie na swego pupila, nie powinno umknąć naszej uwadze jego niecodzienne zachowanie: nerwowość, apatia, niechęć do poruszania się czy po prostu smutne spojrzenie, a przecież z końskich oczu można wyczytać wszystko. Co zrobić, jeśli zauważymy takie alarmujące objawy? O tym przeczytacie w poniższym artykule.

Sprawdź podstawowe parametry

Tętno

Najlepiej (i najwygodniej) je mierzyć stojąc po lewej stronie konia i przykładając palec wskazujący i środkowy do jego tętnicy twarzowej, która znajduje się na wewnętrznej kości żuchwy na łuku ganaszy. Lekko ją przyciskając powinniśmy wyczuć puls. Jeśli nasz koń nie potrafi ustać spokojnie w miejscu i rusza głową – warto liczyć uderzenia tylko przez 10-15 sekund, mnożąc wynik przez 4 bądź 5. Oczywiście taki pomiar jest mniej wiarygodny, ale przynajmniej cokolwiek uda nam się zmierzyć 🙂 Innym dobrym miejscem do badania pulsu jest tętnica śródstopia, która przebiega przez tylną powierzchnię stawu pęcinowego, w okolicy trzeszczek pęcinowych. Tutaj też powinno się liczyć przez 15 sekund.

Kolejnym sposobem jest zmierzenie tętna przy użyciu stetoskopu bądź innego miernika tętna, przykładając słuchawkę lub nadajnik do końskiego brzucha za jego przednią nogą, nieco wyżej poziomu guza łokciowego.

Mierzymy tętno, pamiętając, że ilość uderzeń serca u dorosłego konia w ciągu minuty w stanie spoczynku powinna mieścić się w przedziale 30 44 ud./min.

Oczywiście istnieją różne odstępstwa od podanej powyżej normy, dlatego warto jest zmierzyć parokrotnie tętno konia, kiedy jest on w dobrej formie, by poznać jego naturalne tętno spoczynkowe. Pamiętajmy, że warto robić to w boksie, gdzie koń czuje się bezpiecznie i gdzie nie ma aż tylu pobudzających go bodźców (szczególnie gdy mamy do czynienia z ogierem). Podniecenie, praca czy choroba zwiększają wynik tętna nawet do 200 uderzeń/min. Kilkudniowe źrebaki mają wyższe tętno spoczynkowe i wynosi ono 80-120 uderzeń na minutę. Natomiast już półroczne źrebię ma tętno dwa razy szybsze od konia dorosłego tj. 60 – 80 ud./min.

Puls spoczynkowy u dorosłego konia, powyżej 60 uderzeń na minutę jest niepokojący, a więcej niż 80 uderzeń alarmujący. Przyspieszone tętno można zaobserwować w wypadku gorączki, ostrego bólu, udaru słonecznego, kłopotów z sercem, kolki (im szybsze z tym cięższym przypadkiem mamy do czynienia). Wolniejszy puls pojawia się w sytuacji, gdy zwierze przebyło wycieńczającą chorobę, zatrucie bądź jego organizm jest wychłodzony lub występują kłopoty z sercem. Tętno nieregularne można zaobserwować wypadku niewydolności układu krążenia.

Oddech

Norma u dorosłego konia wynosi od 10 do 12 oddechów na minutę w stanie spoczynku (niektóre źródła podają nawet 12-20 oddechów na minutę). Tak jak w przypadku tętna, oddech naszego pupila również warto zmierzyć kilkukrotnie w czasie, w którym wiemy, że nic mu nie dolega, by poznać jaka jest normalna ilość jego oddechów.

W czasie ciężkiej pracy ilość oddechów może wzrosnąć nawet do 180 na minutę. Niektóre zwierzęta oddychają szybciej, chociaż płycej w czasie upałów, dlatego przyspieszony oddech nie zawsze oznacza u nich chorobę.

Jeśli chcemy policzyć oddechy naszego konia najlepiej jest to zrobić, przykładając rękę bądź stetoskop do słabizny – w zagłębieniu za żebrami konia przed guzem biodrowym. Stetoskop można także przystawiać z przodu szyi, ok. 15 cm poniżej gardła.

Innym sposobem jest także obserwacja nozdrzy lub ustawianie dłoni przed nimi, wyczuwając w ten sposób oddechy. Ten pomiar jednakże nie jest tak dokładny, ponieważ przykładowo zwierzę zamiast „normalnie” oddychać, może zacząć obwąchiwać nam dłoń.

Oddech przyspieszony występuje w wypadku gorączki, infekcji, bólu, udaru słonecznego lub gdy została zaburzona gospodarka elektrolitowa organizmu. Pamiętajmy także, że również upał i wzmożona wilgotność przyczynia się do zwiększonej ilości oddechów na minutę. Zwolniony oddech można zaobserwować w przypadku wychłodzenia organizmu, zapaści lub reakcji na podane lekarstwa.

Temperatura

Temperatura u zdrowego konia wynosi 37,7ºC – 38,5ºC (niektóre źródła podają górną wartość 38,9ºC), a więc jest zdecydowanie wyższa od temperatury ciała człowieka. Pamiętajmy, że temperatura końskiego ciała zmienia się w zależności od pory dnia oraz panującej pogody. Upał, podniecenie oraz wyczerpujący trening mogą ją podwyższyć nawet o 2 stopnie Celsjusza.

W jaki sposób dokonać pomiaru temperatury? Wykorzystujemy do tego specjalny termometr, który umieszczamy w końskim odbycie. Przed pomiarem temperatury zdezynfekowaną końcówkę termometru należy posmarować cienką warstwą wazeliny. Termometr ostrożnie wsuwamy w odbyt na głębokość ok. 5 cm. Warto do tej czynności poprosić drugą osobę o przytrzymanie i uspokajanie konia, by ten nie wiercił się podczas pomiaru.

Temperatura powyżej 39ºC powinna nas zaalarmować, ponieważ może to być objawem np. infekcji czy ropnia. Temperatura poniżej 37ºC wynikać może z utraty dużej ilości krwi, wygłodzenia bądź zapaści.

Niepokojące objawy

Kał i mocz

U zdrowego konia barwa kału może mieć różne odcienie od brązowozielonej do brązowożółtej (w zależności od proporcji spożytych zielonek do ilości pozostałych pasz). Kał powinien być wilgotny i łatwo się rozpadać w kontakcie z podłożem. Mocz powinien być lekko mętny, w kolorze żółtej gliny aż do żółtobrązowego. Dzienna ilość wydalanego moczu wynosi ok. 10l.

Kał zbyt twardy lub zbyt miękki o przykrym zapachu, o barwie jasnożółtej lub ciemnobrązowej oraz  mocz o jasnożółtym zabarwieniu – występują, gdy dieta konia jest bardzo bogata w białko. W takim przypadku oraz gdy w końskich odchodach (moczu oraz kale) pojawia się krew powinniśmy dostarczyć ich próbki do badania konia. Z pewnością pomoże nam to odnaleźć przyczynę odchyleń od normy.

Apetyt

Zdrowy koń spożywa paszę często, ale w małych ilościach. Normalnym widokiem jest szukanie przez zwierzę karmy natychmiast po powrocie do boksu. Konie powinny posilać się powoli – łapczywe zjadanie paszy jest wynikiem stresującej zwierzę obecności innych koni lub ludzi.

Objawem choroby może być brak apetytu – niechęć do spożywania pokarmów bądź niedojadanie paszy treściwej np. owsa. Wynikać to może z kłopotów związanych z uzębieniem, skaleczeń jamy ustnej lub chorób układu pokarmowego.

Uwaga!

Niektóre konie są bardzo wrażliwe na jakość paszy oraz sposób jej podawania. Słaba jakość pożywienia lub nieczystości w żłobie także mogą przyczynić się do braku apetytu. Brak dostępu do odpowiedniej ilości wody również hamuje apetyt.

Dziąsła

Dziąsła u zdrowego zwierzęcia powinny mieć kolor zaczynając od jasnoróżowych aż do do białoszarych. Białe dziąsła wskazują na anemię, niebieskie lub brązowoszare na zatrucie.

Ukrwienie sprawdza się poprzez chwilowy nacisk kciukiem na górne bądź dolne dziąsło. W miejscu nacisku tuż po zabraniu kciuka powstaje biała plamka, która powinna zniknąć po upływie dwóch sekund. Jeśli utrzymuje się dłużej niż pięć sekund świadczy to o krytycznym niedokrwieniu, co może oznaczać zapaść.

Inne objawy

Oczywistym jest, że wszelkie odstępstwa od normy takie jak:

zachowanie – zwiększona nerwowość lub przeciwnie – ospałość konia

oczy – łzawienie, obrzęk lub zamknięcie powiek, zaczerwienienie, światłowstręt

nozdrza – różnego rodzaju nieprzezroczyste wycieki i wydzieliny

pysk – otarcia, skaleczenia, zły stan uzębienia

oddech – zakłócony napadami kaszlu, duszność objawiająca się rozszerzonymi nozdrzami

skóra – wrażliwa na dotyk, uszkodzona, z widocznymi zmianami

kopyta – jedno cieplejsze od pozostałych, przebarwienia lub ciemne plamy na podeszwie

ścięgna – deformacje, wrażliwość na dotyk, podwyższona ciepłota

ruch – kulawizna, niechęć do ruchu, niechęć do wstania

… i inne niecodzienne zachowania i objawy, winny wzbudzać naszą podejrzliwość. Nie wahajmy się nigdy nad słusznością wezwania weterynarza. Czasami warto być „nadgorliwym” i reagować na każdą niepokojącą zmianę u naszego zwierzęcia. Nigdy nie podejmujmy jedynie leczenia na własną rękę – stan może nie tylko się nie zmienić, ale nawet się pogorszyć.

Kolka

Kolka (inaczej zwana morzyskiem) to prawdziwa „zmora”, budząca grozę u wszystkich końskich właścicieli. Nazwa ta dotyczy nie tylko jednego schorzenia, ale całej ich grupy. Jednokierunkowy transport pokarmu (przez co koń nie potrafi wymiotować), długi przełyk, równie długie i ruchome jelita niestety sprzyjają problemom trawiennym konia. Niedrożność jelita może dotyczyć każdego odcinka i nastąpić w każdej chwili. Ostatecznie powstały zator i brak możliwości odprowadzania powstających w jelitach gazów są przyczyną bólu.

Objawy

Reakcją konia na powstały ból jest zazwyczaj apatia, brak łaknienia, grzebanie przednimi kończynami, któremu towarzyszy częste napinanie mięśni, jakby koń próbował oddać mocz i postękiwanie. Próbując sobie poradzić z nieznośnym bólem konie często kładą się. Leżąc, starają się przerzucać z jednego boku na drugi, bądź odwracają głowę i dotykają brzucha pyskiem, a nawet podszczypują go. W szczególnie ciężkich przypadkach zwierzęta zaczynają się intensywnie pocić.

Co możemy zrobić

Po pierwsze: jak najszybciej powiadomić lekarza weterynarii! Warto byśmy podali lekarzowi zwięzły opis występujących symptomów oraz wartość tętna konia (możemy poprosić kogoś o zmierzenie jego wartości w czasie, gdy my będziemy dzwonić).

Po drugie: powinniśmy postarać się pomóc uśmierzyć ból naszemu koniowi. Przy tej okazji warto byśmy rozwiali pewne mity o tym, jak postępować z koniem, który ma kolkę. Jeśli człowiek cierpi na ból brzucha to stara się go osłabić poprzez obranie pozycji skurczonej (tzw. embrionalnej), często przyjmując też pozycję leżącą, by odciążyć powłoki brzuszne. Pozwólmy, więc koniom na spokojne leżenie na pastwisku bądź w boksie, jeśli jest wystarczająco duży, uprzednio grubo wyściełając go świeżą ściółką. Nie możemy jednak pozwolić, by koń przewracał się z boku na bok, ponieważ może to doprowadzić do skręcenia bądź zapętlenia jelit.

Nie ma więc większego sensu, by cierpiącego z powodu bólu konia ganiać kłusem na lonży dopóki „samo” nie przejdzie lub do przyjazdu weterynarza. Zmuszanie obolałego zwierzęcia do wysiłku tylko je osłabia (przecież już wystarczającym trudem dla konia jest sama walka z bólem!). Spokojne oprowadzanie jest w takim wypadku dużo lepszym pomysłem.

Ponadto, możemy podać koniowi zastrzyk z roztworu dobrze znanego wszystkim leku rozkurczającego – NoSpa.

Jak wykonać zastrzyk dożylny?

Jeśli pozwalają nam na to umiejętności, możemy podać lek dożylnie. Zastrzyki dożylne wykonujemy tylko w wypadku leków, będących roztworami wodnymi lub płynami izoosmotycznymi (zawiesiny i roztwory olejowe nie wchodzą w grę!), a więc w tym wypadku jak najbardziej jest to wskazane. Lek aplikowany dożylnie zadziała najszybciej.

Warto najpierw odkazić planowane miejsce wkłucia (najlepiej na szyi, jak na wyżej załączonych obrazkach) oraz jego okolice, używając gazy nasączonej alkoholem (spirtytus) bądź płynem dezynfekującym. Następnie należy znaleźć żyłę, w którą musimy się wkłuć. Aby to zrobić do widocznego wgłębienia idącego wzdłuż szyi dociskamy dwa palce (wskazujący i środkowy) i czekamy aż żyła pokaże się powyżej miejsca ucisku. Po uwypukleniu żyły wsuwamy w nią igłę pod stosunkowo niewielkim kątem 20-30 stopni. To bardzo ważne, ponieważ przy większym kącie wkłucia, szczególnie wbijając igłę pionowo (pod kątem 90 stopni) możemy przebić żyłę na wylot i zaaplikować lek poza nią. Po wkłuciu dołączamy strzykawkę i wykonujemy tzw. aspirowanie, czyli zaciągamy tłok na 1-2 cm.. Jeśli w strzykawce pojawi się krew, możemy być pewni, że prawidłowo się wkłuliśmy. W takim wypadku możemy wpuścić lek dożylnie wraz z krwią, która została zassana do strzykawki, powoli, jednostajnym ruchem dociskając tłok. Po opróżnieniu strzykawki dociskamy kciuk powyżej miejsca wkłucia i bez pośpiechu wyciągamy igłę. Na koniec możemy przycisnąć miejsce wkłucia jałowym gazikiem, by ograniczyć krwawienie.

Jak wykonać zastrzyk domięśniowy?

Lekarstwo podane domięśniowo zadziała dużo wolniej, niż te zaaplikowane dożylnie, jednakże osobom mniej doświadczonym łatwiej będzie go wykonać. Zastrzyk domięśniowy wykonuje się poprzez nakłucie dużych i dobrze ukrwionych, ale słabo unerwionych mięśni. Z tego powodu doskonałym miejscem jest końska szyja (tzw. „trójkąt szyjny” – mięsień czworoboczny) bądź zad (mięśnie pośladkowe), jeśli koń nie kopie. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że są to miejsca bogate w naczynia krwionośne oraz mocno unerwione. Tą metodą można podawać leki będące roztworami izoosmotycznymi, wodnymi, oleistymi oraz zawiesinami.

By wykonać zastrzyk domięśniowy w zad należy stanąć w „bezpiecznym miejscu” tj. równolegle do konia głową zwróconą w stronę ogona, przy jego guzie biodrowym, by być poza zasięgiem jego nóg. Z tego miejsca można bez problemu wykonać zastrzyk. Tak jak przy iniekcji dożylnej – miejsce wkłucia oraz jego okolice dezynfekujemy. Następnie, przechodzimy do wkłucia. Warto kilkukrotnie poklepać konia w zad, trzymając przygotowaną igłę ze strzykawką, by przy którymś klepnięciu szybko i zdecydowanie wbić ją prostopadle w mięsień. Po wbiciu igły sprawdzamy, czy nie wkłuliśmy się w naczynia krwionośne poprzez wspomniane aspirowanie. Jeśli w strzykawce będzie krew, należy wyjąć igłę i powtórzyć zabieg. Jeśli krew się nie pojawi możemy wolnym, systematycznym ruchem wpuścić lek, a następnie powoli wyciągnąć strzykawkę. Po wszystkim możemy uciskać miejsce wkłucia za pomocą jałowego gazika.

Podobnie ma się sytuacja, jeśli chcemy wykonać zastrzyk w szyję. Warto jednak tuż przed wkłuciem złapać kawałek skóry tuż przed planowanym miejscem wkłucia, by odwrócić uwagę konia.

Lek rozkurczający zmniejszy ból oraz nie przekłamie wyników i obrazu choroby podczas badania weterynaryjnego. Ponadto, lekarz weterynarii nie będzie musiał tracić czasu na rozluźnianie konia, mogąc od razu rozpocząć poszukiwania przyczyny problemu.

Ogromnym błędem w wypadku kolki jest podanie zwierzęciu środka przeciwbólowego. Niestety może to uniemożliwić ocenienie realnego stanu zdrowia konia i zaawansowania dolegliwości, a w efekcie stwierdzenia czy jest potrzebna operacja.

Rany

Konie, jak powszechnie wiadomo mają silną potrzebę przebywania na zewnątrz, pasąc się oraz potrzebę kontaktu ze stadem. Niestety potrzeby te rodzą nasze obawy, ponieważ konie (nieważne jak dobrze zabezpieczymy teren i ogrodzenie) zawsze znajdą niezauważony przez nas element, który je zrani. Oczywiste jest także to, że wszelkie konflikty powstające pomiędzy członkami grupy rozwiązuje się siłowo – kopytami oraz zębami, dzięki czemu ustala się hierarchia w grupie. Wszystkie te „zagrożenia” sprawiają, że wielu właścicieli boi się w okresach startów, kiedy stawiane są wysokie wymagania wobec rumaka, wypuszczać go na pastwisko.

Widok krwawiącego konia do przyjemnych nie należy, jednakże jeśli już przydarzy się nam taka sytuacja musimy wiedzieć jak zareagować, by nie tracąc głowy zabrać się do działania.

Jak opatrywać rany

Po pierwsze: musimy dokładnie przyjrzeć się skaleczeniu i ocenić, czy dalszą opiekę przeprowadzimy sami – jeśli jest to tylko powierzchowne obtarcie mocno unaczynionego naskórka czy też powinniśmy wezwać weterynarza.

Niegroźne rany naskórka

Jeśli mamy do czynienia z pierwszym przypadkiem (niewymagającym kontroli lekarza weterynarii) należy początkowo zatamować krwawienie, jeśli występuje. Pamiętajmy, by nie pocierać rany opatrując ją oraz tamując krwawienie. Obecne w skaleczeniu ciała obce (np. ziarnka piasku) dodatkowo je podrażnią, zwiększając krwawienie, a tym samym sprawiając wierzchowcowi ból. Zamiast przecierać ranę należy odsączyć z wyczuciem krew, zalewającą zraniony obszar. Wykonujemy to poprzez przyłożenie jałowego opatrunku do miejsca skaleczenia i uciskanie go przez około 5 min. Do oczyszczenia rany warto użyć płynu fizjologicznego lub ostatecznie przegotowanej wody. Następnie uszkodzone miejsce należy odkazić środkiem dezynfekującym np. Rivanolem. Po odkażeniu warto pozostawić ranę „samą sobie”, nie stosując na nią żadnych maści, ponieważ wydłuża to proces gojenia. Ewentualnie możemy sięgnąć po różnego typu środki suche, przyspieszające proces powstawania strupa.

Poważne, głębokie rany

Jeśli rana jest dużo bardziej poważna, głęboka i wymagająca szycia to nie powinniśmy jej w ogóle dotykać, ograniczając również jakiekolwiek zewnętrzne ryzyko (latem – nie pozwalając siadać na niej muchom, nie dając koniowi pocierać bądź dotykać skaleczenia itd.). W przypadku gdy czas oczekiwania na lekarza jest zbyt długi, możemy wtedy do rany przyłożyć jałowy gazik nasączony płynem fizjologicznym, a nań założyć opatrunek ściągający, który zbliży do siebie krawędzie rany, tym samym tamując ewentualne krwawienie.

Opatrunek uciskowy

Najlepszym sposobem na zatamowanie krwawienia jest wspomniane wyżej założenie opatrunku uciskowego. Zakłada się go bezpośrednio na ranę. Składa się on z kilku warstw jałowych gazików – w zależności od wielkości rany i obfitości krwawienia), które przykrywa się ligniną (dodatkowa warstwa wchłaniająca krew). Następnie wszystko umocowuje się bandażem elastycznym. Dzięki takiemu opatrunkowi, będzie można założyć szwy nawet do 12 godzin od momentu zranienia.

Jeśli opatrunek przesiąknie – nie wolno go zdejmować, ponieważ rozjątrzy to ranę. W takiej sytuacji warto założyć kolejne warstwy opatrunku uciskowego, bez usuwania poprzedniego.

Rany z ciałem obcym

Co w sytuacji, w której rana została spowodowana przez pozostające w niej ciało obce (np. gałąź, drut)? Zdecydowanie nie warto samodzielnie go usuwać, ponieważ możemy powiększyć obszar skaleczenia oraz wywołać krwotok. Ponadto, usuwając ciało obce możemy zrobić to niedokładnie, pozostawiając zupełnie nieświadomie niewielkie fragmenty w ranie, co z pewnością będzie trudne do wyjęcia.

Uwaga!

W razie jakichkolwiek ran nie wolno podawać koniowi środków przeciwzapalnych. Wbrew pozorom nie zabezpieczy to naszego pupila przed rozprzestrzenianiem się poprzez skaleczenie infekcji w organizmie.

Kulawizna

Kulawizna, czyli reakcja konia na ból związany z problemami dotyczącymi któregoś z jego narządów ruchu.

Wyróżniamy trzy stopnie kulawizny:

  1. Zauważalny wyłącznie podczas kłusa.
  2. Widoczny podczas stępa z towarzyszącymi mu ruchami głowy (koń podnosi głowę opierając się na chorej nodze, a opuszcza stawiając kończynę na ziemi).
  3. Koń zupełnie nie opiera się o chorą kończynę, skacząc na pozostałych.

W teorii powyższy podział jest bardzo przejrzysty, jednakże praktyka pokazuje, że rozróżnienie poszczególnych stopni wcale nie jest takie proste. Zależnie od rodzaju podłoża na którym koń jest badany, jego budowy i temperamentu – ocena stopnia kulawizny może sprawić nam spory problem. Taka sama sytuacja dotyczy określenia, która kończyna jest chora – nierzadko jest to trudnym zadaniem nawet dla doświadczonego lekarza weterynarii.

Obserwując naszego konia, warto poprosić drugą osobę o przebiegnięcie się ze zwierzęciem po linii prostej, początkowo odbiegając od nas, a następnie zawracając i biegnąc na wprost. Warto wykonać badanie zarówno na miękkim jak i twardym w miarę równym podłożu.

Warto wiedzieć, że podczas stępa koń będzie stawiał dużo dalej chorą nogę niż zdrową. Jest to spowodowane prostym faktem – koń pragnie opóźnić moment oparcia i równocześnie skrócić czas opierania się o chorą kończynę. Jeśli zwierzę ma problem z przednimi nogami, będzie się to przekładało na wzmożoną pracę szyi podczas poruszania się. Tak więc stawiając bolącą kończynę, koń uniesie głowę ku górze. Kiedy chora jest któraś z tylnych nóg, można to rozpoznać obserwując guzy biodrowe. Ten guz który będzie się mocniej „schodził” do środka, ta strona wywołuje ból.

Telefon do weta

Warto rozmawiając z weterynarzem, nie tylko określić z jakim rodzajem kulawizny mamy do czynienia oraz która noga jest cierpiąca, ale także odpowiedzieć na takie pytania jak:

  • czy koń był ostatnio kuty bądź rozczyszczany?
  • czy kucie odbywało się na zimno czy na gorąco?
  • czy występują obrzęki, zmiany, deformacje oraz miejsca o podwyższonej temperaturze?
  • czy jest to „świeża” kulawizna czy długotrwała (kilka dni)?

Jeśli mamy do czynienia ze świeżym uszkodzeniem, które wystąpiło na przykład podczas jazdy, po skoku przez przeszkodę (koń uderzył się w drąg) warto przerwać jazdę i po krótkim rozstępowaniu bez jeźdźca, schłodzić bolącą nogę wodą. Jeśli noga zacznie puchnąć i zmieniać swój kształt, warto przejść do mocniejszego i długotrwałego chłodzenia.

Uwaga!

W takiej sytuacji błędem będzie wcieranie jakichkolwiek maści chłodzących czy zakładanie owijek, ponieważ zwiększy to obrzęk, pogłębiając uraz, a tym samym również i ból. Do czasu przyjazdu lekarza naszym celem powinno być zwężenie naczyń i maksymalne odprowadzanie wydzielanego ciepła. Powinniśmy więc chłodzić cierpiącą nogę zimnym strumieniem wody. Jeśli nie wiemy, która kończyna jest „uszkodzona” schłodźmy wszystkie cztery.

Po powyższym postępowaniu w dniu urazu, przez kolejne trzy dni powinniśmy również kontynuować chłodzenie, bez względu na to czy już odwiedził nas weterynarz czy jeszcze nie. W tym wypadku (zaczynając od dnia po wystąpieniu świeżego urazu) należy rozpocząć stosowanie glinki bądź maści chłodzącej.

Wykorzystaj nowe technologie

Warto, podczas zgłaszania problemu weterynarzowi, wykorzystać obecnie dostępne nam możliwości technologiczne. Przykładowo, zanim zabandażujesz głęboką ranę, sfotografuj ją i prześlij lekarzowi. Z pewnością w połączeniu z Twoją słowną relacją, pomoże mu to w postawieniu bardziej precyzyjnej diagnozy. Być może, jeśli zajdzie taka potrzeba, zdecyduje on przesunąć mniej pilne zlecenia i przyjedzie prosto do Twojej stajni. W dodatku, będzie w stanie przewidzieć co powinien ze sobą zabrać do tego konkretnego przypadku i na miejscu nie zabraknie mu jakiegoś niezbędnego leku czy przedmiotu (choć zazwyczaj ambulansy weterynaryjne są jak studnie bez dna i znajduje się tam praktycznie wszystko).

Pamiętajmy jednak, że relacja słowna i zdjęcia wysłane MMSem nie wystarczą do całkowitego rozpoznania choroby, urazu bądź schorzenia. To tylko wskazówka dla weterynarza, by wiedział jaki przypadek oczekuje na jego pomoc. Do ostatecznego postawienia diagnozy niezbędna jest konsultacja na żywo!

Co możesz zrobić, zanim przybędzie weterynarz

1. Sprawdź podstawowe parametry fizyczne konia: tętno, ilość oddechów oraz temperaturę ciała.

2. Skontaktuj się z weterynarzem, podając mu zmierzone parametry oraz niepokojące objawy. Jeśli masz taką możliwość prześlij mu zdjęcia.

3. Jeśli koń ma kolkę nie możesz mu pozwolić się tarzać, wolno z nim spacerując. Podaj mu zastrzyk dożylny lub jeśli nie czujesz się pewnie – domięśniowy z lekiem rozkurczającym. 3. Niegroźne rany naskórka – oczyść płynem fizjologicznym i odkaź. Na koniec możesz użyć środka suchego, przyspieszającego powstawanie strupa.

4. Groźne rany pozostaw niezmienione do przyjazdu weta. Jeśli czekacie na niego zbyt długo lub rana obficie krwawi, możesz przyłożyć do rany jałowy gazik nasączony płynem fizjologicznym i nań założyć opatrunek uciskowy.

W sytuacji zagrożenia życia bądź zdrowia naszego konia nie wolno nam działać pochopnie. Jeśli nie radzimy sobie z zaistniałą sytuacją, nie wstydźmy się poprosić innych jeźdźców o pomoc. Pamiętajmy też, że samodzielne leczenie może tylko pogorszyć sytuację. Podejmijmy jedynie działania prewencyjne, a po ostateczną diagnozę i plan kuracji zwróćmy się do lekarza weterynarii – przecież chodzi o zdrowie naszego pupila 🙂

Previous post

Galeria z Halowego Pucharu Polski Michałowice 2016

Next post

Jak widzi koń?