Home»Aktualności»O paraujeżdżeniu słów kilka – wywiad z Moniką Bartyś

O paraujeżdżeniu słów kilka – wywiad z Moniką Bartyś

O paraujeżdżeniu w Polsce, koniu startowym i współpracy z Aleksandrą Szulc opowiada Monika Bartyś - tegoroczna Mistrzyni Polski w Paraujeżdżeniu, startująca w zakończonej zaledwie kilka dni temu Cavaliadzie.

1
Shares
Pinterest Google+

Dressage.pl: Po pierwsze chcielibyśmy Ci pogratulować tytułu Mistrzyni Polski oraz wysokich wyników uzyskanych w Halowym Pucharze Polski w czasie Cavaliady. Które ze startów – w MP czy HPP – dostarczyły Ci więcej emocji?

Monika Bartyś: Bardzo dziękuję. Starty w obydwu tych imprezach rangi mistrzowskiej dostarczyły mi w równym stopniu wielu pozytywnych emocji. Z Casparem tworzymy sportową parę zaledwie od czterech miesięcy i dopiero poznajemy się nawzajem na czworoboku, więc też moje oczekiwania odnośnie wyników nie były zbyt wygórowane. Tym większa była moja satysfakcja z wygranych Mistrzostw Polski, mimo że po konkursie półfinałowym nic tego nie zapowiadało. Na Cavaliadzie najwięcej radości przyniósł mi życiowy wynik z programu obowiązkowego i żywe zainteresowanie publiczności konkursami paraujeżdżenia.

Fot. Natalia Łabuzek.
Fot. Natalia Łabuzek.

D: Starty w ramach Cavaliady różnią się nieco od tradycyjnych zawodów ujeżdżeniowych – ogromna arena, tłumy ludzi, mnóstwo czynników, od których może zakręcić się w głowie. Jak wyglądało to z Twojej perspektywy?

MB: Ogromnie cieszyła mnie możliwość startu na tak prestiżowej imprezie i zaprezentowania szerszej publiczności specyficznej dyscypliny, jaką jest paraujeżdżenie. Poznańska Cavaliada gości parajeźdźców już od kilku lat, za co jesteśmy bardzo wdzięczni Organizatorom. Muszę przyznać, że pełne trybuny podczas konkursu finałowego mnie ucieszyły, ale jednocześnie trochę… onieśmieliły. To była również wspaniała okazja, żeby sprawdzić się w trudniejszych niż zwykle warunkach i zdobyć bezcenne doświadczenie.

D: Trenujesz obecnie z Aleksandrą Szulc. Od jak dawna? Jak układa się współpraca dwóch Mistrzyń Polski?

MB: Jestem szczęśliwa, że od blisko 2 lat mam możliwość trenowania pod okiem tak utalentowanej zawodniczki, jaką jest Aleksandra Szulc. Myślę, że nasza współpraca układa się fantastycznie i nie ogranicza się tylko do zgłębiania techniki ujeżdżenia. Ola zawsze potrafi mnie skutecznie zmotywować i sprawić, że zapominam nawet o stresie startowym, z którym kiedyś radziłam sobie dużo gorzej. Jako Trener wspierała mnie, kiedy znalazłam się na jeździeckim zakręcie i dzięki niej jestem w tym miejscu, w którym jestem teraz.

Monika Bartyś i Aleksandra Szulc po pierwszym konkursie Cavaliady. Z archiwum zawodniczki.
Monika Bartyś i Aleksandra Szulc po pierwszym konkursie Cavaliady. Z archiwum zawodniczki.

 D: A kiedy zaczęła się Twoja przygoda z końmi?

MB: Chyba jak w przypadku większości jeźdźców, w dzieciństwie. Odkąd pamiętam zawsze konie zajmowały ważne miejsce w moim życiu. Jako dziecko musiałam dosyć długo wiercić sceptycznie nastawionym do jeździectwa rodzicom przysłowiową dziurę w brzuchu, żeby wyegzekwować zapisanie mnie na regularne lekcje jazdy konnej. Większość życia uprawiałam jeździectwo rekreacyjne. Przygodę ze sportem parajeździeckim rozpoczęłam dopiero 5 lat temu, kiedy kupiłam mojego pierwszego konia profesora Figaro.

D: Powiedz nam coś o swoim koniu startowym – Casparze.

MB: To była zdecydowanie miłość od pierwszego wejrzenia. Caspar to wspaniały 9-letni koń, charakteryzuje go nieoczywiste połączenie zrównoważonego charakteru i ładnego ruchu. Jest ufny i przyjacielski, bardzo chętnie współpracuje z jeźdźcem i (co wręcz nieprawdopodobne) nie miewa „gorszych dni”. Wszyscy w stajni go uwielbiają. Jest ucieleśnieniem konia, o jakim zawsze marzyłam. Caspar umożliwił mi dalszy rozwój, wniósł w moje życie oprócz radości nadzieję na realizację sportowych marzeń.

D: Czy teraz nadszedł czas na odpoczynek po udanym sezonie? Czy może zima będzie okresem wzmożonych treningów przed kolejnym sezonem?

MB: Myślę, że w okresie zimowym znajdziemy czas zarówno na to, żeby trochę zwolnić i skoncentrować się na odpoczynku i regeneracji, jak również efektywnie przygotować się do wyzwań, jakie niesie ze sobą kolejny sezon.

Fot. Klaudia Zyzylewska.
Fot. Klaudia Zyzylewska.

D: Jakie masz plany na przyszły sezon?

MB: Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będę miała możliwość pierwszych startów międzynarodowych z Casparem, które zaowocują zdobyciem kwalifikacji na ME w Paraujeżdzeniu w Goeteborgu. Bardzo chciałabym również zrealizować swoje marzenie o starcie w klasie C w ujeżdżeniu. Moim celem na każdy rok jest dalszy rozwój jeździeckich umiejętności i praca nas świadomością własnego ciała.

D: Jaki jeździec jest Twoją największą inspiracją?

MB: Inspiracji nie muszę szukać daleko w światowym ujeżdżeniowym topie. Wzorem dla mnie są moi koledzy parajeźdźcy, a w szczególności medalistka paraolimpijska, duńska zawodniczka Stinna Kaastrup, która imponuje mi swoją niebywałą pogodą ducha i siłą charakteru. Przy jej niepełnosprawności skuteczne powodowanie koniem wydaje się niemalże niemożliwe, a Stinna zachwyca pięknymi i harmonijnymi przejazdami. Ta dziewczyna powinna być inspiracją dla każdego, kto uważa, że coś, o czym marzy, jest dla niego nieosiągalne.

Stinna Kaastrup w towarzystwie Lee Pearsona i Pepo Puch na podium po konkursie Freestyle w Rio. Fot. Jon Stroud/FEI.
Stinna Kaastrup w towarzystwie Lee Pearsona i Pepo Puch na podium po konkursie Freestyle w Rio. Fot. Jon Stroud/FEI.

D: Jak oceniasz obecną sytuację paraujeżdżenia w Polsce?

MB: Paraujeżdżenie to w Polsce stosunkowo młoda dyscyplina, która zyskuje coraz liczniejsze grono sympatyków. Niewątpliwie poziom sportowy naszych paraujeżdżeniowców z roku na rok się podnosi, dzięki czemu zaczynamy być zauważalni w rywalizacji międzynarodowej. Zawodnicy aktywniej podejmują działania, aby pozyskiwać coraz lepsze konie oraz fundusze na realizację swoich celów. W tym roku na Paraolimpiadzie w Rio reprezentowała nas Karolina Karwowska, co jest ogromnym sukcesem.

Z drugiej strony na razie w sferze życzeń pozostaje, aby wdrożone zostały działania, które zmierzają do poszerzania grona zawodników, rozwoju pozostałych dyscyplin parajeździeckich i zapewnienia aktywnym zawodnikom więcej możliwości startów krajowych i międzynarodowych.

D: Dziękujemy za wywiad i życzymy samych udanych startów w przyszłym sezonie!

Previous post

Praca u podstaw: mniej znaczy więcej

Next post

Listy startowe HZR, HZT Partynice 10 grudnia