Home»Lifestyle»Wywiady»Przemek Kozanowski

Przemek Kozanowski

0
Shares
Pinterest Google+

Za nami sezon 2014. Mam wrażenie, że więcej startowałeś w Niemczech, niż w Polsce, ale za to skutecznie. Co najbardziej zapadło Ci w pamięć?

W 2014 roku startowałem wyłącznie w Niemczech i Austrii, ponieważ tam na stałe trenuję pod okiem Ulli Salzgeber. Zdecydowanie ten sezon był najbardziej udanym w mojej karierze, tym bardziej, że startowałem w międzynarodowym gronie. Miałem szczęście obserwować pracę i starty najlepszych niemieckich zawodników, zobaczyć na żywo metody ich pracy. Jestem bardzo zadowolony z Belcanto, który zadebiutował w Małej Rundzie i z miesiąca na miesiąc poprawiał swoje wyniki. Wielokrotnie stawaliśmy na podium, w tym kilka razy na pierwszym miejscu. Jest to w głównej mierze zasługą całego przemyślanego planu treningów i startów, które są częścią strategii Ulli. Jestem pełen podziwu jak precyzyjnie jest w stanie dopasować miejsce i rangę zawodów oraz konkurs do możliwości konia, stopniowo podwyższając poprzeczkę. Niesamowite jest to, że Ulla potrafi opracować taki plan na pół roku, rok do przodu, przewidując dokładnie progres konia i jeźdźca. Cieszy mnie, że wszystko przebiegło zgodnie z tym planem.

Najbardziej zapadły mi w pamięć zawody w Austrii, nie tylko dlatego, że wygraliśmy ale głównie za sprawą miłej atmosfery, jak również miłego przyjęcia mnie jako zawodnika z Polski.

 

 

Miałem okazję obserwować prowadzony przez Ciebie trening. Mam wrażenie, że sposób w jaki to robiłeś odbiega od polskiego standardu. To wpływ Twoich treningów w Niemczech?

Myślę, że na pewno tak. Od siedmiu lat uczę się od najlepszych. W Niemczech nauczyłem się tego, że kluczowe jest prowadzenie uporządkowanego treningu, którego zasady są proste i czytelne dla konia i jeźdźca. Jazda konna to głównie popis kunsztu technicznego jeźdźca. Im lepszy technicznie zawodnik tym szybciej i prościej jest w stanie oddziaływać i komunikować się z koniem. Precyzyjnie zbudowana struktura treningu powoduje łatwość i chęć konia do współpracy. Ważna jest również powtarzalność i ugruntowanie elementów nad którymi pracujemy. Co więcej nie oczekujemy od konia i siebie samych natychmiastowych efektów, tylko realizujemy plan, którego efekty są rozłożone w czasie. Dla przykładu, Belcanto rozpoczął naukę piruetów w galopie małymi krokami i ćwiczeniami gdy miał zaledwie pięć lat. W trakcie tego procesu, ćwiczenia ewaluowały, rozszerzały się. Obecnie, w wieku lat siedmiu muszę przyznać, że jest to nasz popisowy element, który wykonujemy z łatwością. Trenując moich zawodników, staram się stosować te metody pracy ponieważ wprowadzają porządek i ład do treningów, na koniec przynosząc satysfakcję.

 

 

Twoje plany na sezon 2015 ?

Przede wszystkim w sezonie 2015 będę nadal trenował z Ullą Salzgeber. Oczekiwania i plany są bardzo duże. Już pod koniec stycznia zadebiutuję na moim drugim koniu w konkursie dla młodych koni i będę kontynuował starty w ciągu całego roku. Jeśli chodzi o Belcanto, obecnie intensywnie przygotowujemy się do debiutu w programie Grand Prix i na początku roku czeka nas pierwszy, testowy start. W zależności od rozwoju sytuacji, będziemy podejmować dalsze decyzje odnośnie startów. Bierzemy pod uwagę młody wiek konia i na pewno nie będziemy ryzykować przeciążeń treningowych. Niezależnie od moich planów w Niemczech, będę współpracować z moją stałą grupą jeźdźców w Polsce, wspierać ich w nadchodzącym sezonie i mam nadzieję obserwować ich sukcesy. Treningi i postępy prowadzonych przeze mnie par, przynoszą mi dużo radości i satysfakcji.

 

Powodzenia i czekamy na dobre wieści!

 

foto: z archiwum zawodnika

 

Previous post

Metoda Mastersona

Next post

Kurs podstawowy dla sędziów