Home»Lifestyle»Wywiady»Tinne Vilhelmson-Silfven (09.2011)

Tinne Vilhelmson-Silfven (09.2011)

0
Shares
Pinterest Google+

Wygrała oba niedzielne konkursy, Grand Prix Special i Grand Prix Freestyle podczas tegorocznych CDI we Wrocławiu. Wcześniej plasowała się na zawodach w Palm Beach, Hagen, czy Dortmundzie. Podczas Igrzysk Olimpijskich w Hong Kongu była 10. w GPS i 12. w GPK. Na 10 naszych pytań odpowiedziała Tinne Vilhelmson-Silfven.

 

 

DR: Pierwsze, standardowe pytanie Dressage.pl: jak to się stało, że jeździ Pani konno i dlaczego wybrała Pani ujeżdżenie?

 

TVS: Jeżdżę od dawna, moja mama była związana z ujeżdżeniem, więc to jest powód, ale uważam również, że moja osobowość jest bardzo dobrze dopasowana do ujeżdżenia.

Uwielbiam szukać różnych rozwiązań dla detali, mam mnóstwo cierpliwości i uwielbiam pracować z moimi końmi każdego dnia.

 

DR: Pani nauczyciele?

 

TVS: Trenowałam i pracowałam długo z Walterem Christensenem w Niemczech. Teraz moim trenerem jest Louise Nathhorst, trenujemy razem od niemal 20 lat.

 

DR: Aktualnie jest Pani jednym z najlepszych jeźdźców ujeżdżeniowych na świecie, plasując się w pierwszej 30 rankingu FEI z dwoma końmi. Jak wygląda droga do sukcesu?

 

TVS: To moje życie: pracuję, żyję i marzę ujeżdżeniowo. Myślę, że trzeba kochać takie życie, żeby być w stanie osiągnąć cele w tym sporcie. Robię to od wielu lat i nadal jestem niesamowicie szczęśliwa, że moje hobby może być moim zawodem. Mam super pracę w stadninie Lovsta, gdzie mam możliwość jeździć, trenować i startować na najlepszych koniach, jakie kiedykolwiek jeździłam.

 

DR: Ile ma Pani koni? Który, jeżeli może Pani wybrać, jest ulubionym?

 

TVS: W tej chwili mamy (Lovsta) 3 konie GP, które nadal są młode i kilka jeszcze młodszych z którymi wiążę nadzieję.

Nie mogę wybrać jednego, są tak różne. To właśnie to sprawia, że jest to tak miłe.

 

DR: We wrześniu startowała Pani na CDI w Polsce. Jak było?

 

TVS: Jestem bardzo zadowolona z obu moich 9-latków, zaliczyły fantastyczne przejazdy. To miłe zawody. Byłam już tutaj wcześniej i szczęśliwie powracam.

 

DR: Skoro to nie pierwsza wizyta: co jest u nas najfajniejsze, a co najsłabsze?

 

TVS: Najlepsze są: dobre zawody z miłymi i przyjaznymi ludźmi, zielono i pięknie. Najgorsze są drogi do Wrocławia. Biedne konie, jest mocno wyboiście.

 

DR: Wróćmy więc do Szwecji: Lovsta Stuteri. Trenujecie zarówno konie ujeżdżeniowe, jak i skokowe. Jak dużo typowej pracy ujeżdżeniowej mają skoczki? Jak wygląda u Was praca z końmi?

 

TVS: Myślę, że nie ma dużej różnicy w podstawowej pracy pomiędzy końmi skokowymi i ujeżdżeniowymi. Wszystkie potrzebują tej samej gimnastyki by mogły brać udział w sporcie na najwyższym poziomie. Mamy sporo różnych miejsc do trenowania, zarówno w hali, jak i na zewnątrz, duży las, łąki oraz super tor do galopów.

 

DR: Jest Pani nie tylko jeźdźcem, ale i manadżerem w Lovsta. To raczej dużo obowiązków do pogodzenia?

 

TVS: Tak jest, ale lubię to. Potrzebuję więcej zajęć, niż tylko jazda. To zmusza do uczenia się i ciągłego rozwoju.

 

DR: Jakie są Pani plany startowe na najbliższą przyszłość?

 

TVS: Wybieramy się na CDI-W do Odense i Sztokholmu, a później wyjeżdżamy z zimnej i ciemnej Szwecji na dwa miesiące na Florydę pełną dużych zawodów.

 

DR: Jakie jest Pani największe ujeżdżeniowe marzenie?

 

TVS: Myślę, że moje marzenie spełnia się obecnie, każdego dnia.

 

DR: Dziękuję za rozmowę. Gratulujemy sukcesów i życzymy kolejnych!

 

Previous post

Beata Stremler (09.2011)

Next post

Mateusz Cichoń (05.2012)