Home»Lifestyle»Wywiady»Wojciech Markowski o MP/CDI Wrocław 2010

Wojciech Markowski o MP/CDI Wrocław 2010

0
Shares
Pinterest Google+

Zapytaliśmy doktora Wojciecha Markowskiego, jedynego polskiego sędziego „O”, przewodniczącego komisji sędziowskiej tegorocznych zawodów we Wrocławiu, o jego spostrzeżenia dotyczące par, które miał okazję oceniać i samych zawodów.

 

 

DR: W zeszłym roku MPS wygrała Katarzyna Milczarek, w tym tryumfuje Michał Rapcewicz – czym różniły się przejazdy tych zawodników?

WM: Obie pary są w przybliżeniu na tym samym poziomie. Wynik w konkursie zależy od formy zaprezentowanej w danym dniu. W ubiegłym roku Michał popełnił wiele błędów, Katarzyna mniej. W br. oboje przygotowali swoje konie bardzo dobrze do tych mistrzostw, wykorzystując ich najlepsze strony. Michał w GP i GP FST pokazał konia dobrze, przede wszystkim unikając zniekształcenia sylwetki (co bywa najczęstszym zarzutem) i wykorzystał mocne strony, jak piaff-passage i przejścia, wykonując pozostałe elementy poprawnie, ale nie uniknął też drobnych błędów. Katarzyna po ostatnim pobycie u Zeilingera jest na dobrej drodze. Chodzi tutaj o przepuszczalność, kontakt. Dalej piaff jest słabą stroną, ale przy poprawieniu przepuszczalności i kontaktu piaff będzie lepiej wykonywany. Przynajmniej w chwili obecnej przestał się zatrzymywać w piaffie, co już jest postępem. Wykonanie programu GP FST w niedzielę było jej najlepszym startem jaki oglądałem. Było to od strony technicznej mocne 70%. Katarzyna straciła punkty w Inter II, i traci na piaffie i przejściach.

 

DR: Brązowy medal wywalczyła Agata Milnerowicz – czy taki wynik był łatwy do przewidzenia, a jeśli tak to dlaczego?

WM: Analizując wyniki wszystkich uczestników JMP w tym roku w zawodach poprzedzających i znając możliwości poszczególnych par raczej trudno było typować innego kandydata.

 

DR: Jak ocenia Pan medalistów kategorii Młodych Jeźdźców – mam tu na myśli szczególnie Ewę Iwaszkiewicz, choć oczywiście nie tylko. Czy widzi Pan wśród nich kandydatów do Dużej Rundy?

WM: Na to pytanie trudno w chwili obecnej odpowiedzieć. Zanim pary kończące okres YR przejdą do dużej rundy powinny startować w Pucharze Freza i tam zdobyć doświadczenie i umiejętności.

DR: W konkursach młodych jeźdźców prezentował sie również tegoroczny Mistrz Juniorów – Mateusz Cichoń. Co uważa Pan za jego główne atuty? Co sprawia, że innym trudno Mateusza dogonić? Kto w Pana ocenie nawiązuje z nim równą walkę? Jak ogólnie wypadli juniorzy startujący w Mistrzostwach?

WM: Uważam, że cała trójka medalistów, wraz ze swoimi końmi, reprezentuje wyrównany poziom. Jędrzejczyk zostaje w grupie juniorów natomiast Mateusz i Ewa przechodzą do grupy YR. Cała trójka współpracuje z trenerami zagranicznymi i ich treningi są prawidłowo ukierunkowane. Niemniej czeka ich dużo jeszcze pracy, aby móc na ME osiągać wyniki powyżej 65%. W grupie YR poziom jest znacznie wyższy aniżeli w grupie juniorów, co należy uwzględnić w prognozie spodziewanych wyników jak i planach treningowych.

 

DR: Ocenialiście też Państwo kilka kucyków. Co można powiedzieć o tych młodych zawodnikach, którzy na nich startuja?

WM: Nie oceniałem i nawet nie małem szans na oglądanie. Cieszy mnie, że ta siódemka mogła wystąpic we Wrocławiu z najlepszymi.

 

DR: Jak ocenia Pan poziom sportowy zawodów, szczególnie w Dużej Rundzie i Małej Rundzie?

WM: Uważam że poziom czołówki w dużej rundzie był wysoki. Niemniej był on dość zróżnicowany biorąc pod uwagę końcówkę. W małej rundzie poziom bardziej wyrównany, czołówka poziom dobry.

 

DR: Jakim zawodnikiem jest Christa Laarakkers – zwyciężczyni CDI-W?

WM: Bardzo dobrym. Były to chyba jej życiowe czworoboki. Gdyby nie wyniki Anky w Falsterbo, to pozostała by jako 1 rezerwowa na Kentucky. Niemniej w chwili obecnej jest to 5-6 pozycja w Holandii.

 

DR: Czy jest coś jeszcze, co szczególnie zwróciło Pana uwagę?

WM: Warto podkreślić dobre przygotowanie obiektu. Wiem że czworobok B nie wytrzymał deszczu, ale zaplecze hal pozwoliło problem rozwiązać i powrócić w niedzielę. Oczywiście jest kwestia rozprężalni do czworoboku B, ale w przyszłości gospodarze myślą o jeszcze jednym placu z prawdziwego zdarzenia, tam gdzie pomiędzy stajniami jest rozprężalnia. Również tegoroczne deszcze ujawniły pewne słabe strony miejsca gdzie były stajnie namiotowe, ale to zostanie poprawione przed przyszłym rokiem. Do tej pory pogoda sprzyjała.

Warto też podkreślić urok toru Wrocławskiego. Zarówno podkreślali to sędziowie, którzy byli na torze pierwszy raz jak Stephen, Mariette Withages czy Evi Einsenhardt, jak również ekipa Austrii goszcząca tu pierwszy raz.

W tym miejscu również warto docenić pracę nie tylko Moniki i Andrzeja, ale też pracowników Toru oraz całej grupy wolontariuszy, bez których trudno przeprowadzić sprawnie zawody na dwóch czworobokach.

 

DR: Dziękuję Panu bardzo!

Previous post

Isabell Werth (05.2010)

Next post

Anky van Grunsven (12.2010)