Home»Lifestyle»Wywiady»Aleksandra Szulc

Aleksandra Szulc

3
Shares
Pinterest Google+

Srebrny medal Mistrzostw Polski Seniorów to niewątpliwy sukces. Z jakim nastawieniem przyjechałaś na te zawody?

 

Podczas tych zawodów nie nastawiałam się na zdobycie medalu, a przynajmniej nie stanowiło to dla mnie priorytetu. Oczywiście byłam w “gotowości bojowej”, ale najbardziej zależało mi na wykonaniu dobrych czworoboków i uzyskaniu zadowalających wyników, co udało się zrealizować. Dobra kondycja i chęć do pracy mojego konia podczas wszystkich dni zawodów cieszyła zarówno mnie, jak i cały nasz “team”.

Twój koń, Rumba Hit, od początku zwracał uwagę. Będąc 4-latkiem wygrał Mistrzostwa Polski Młodych Koni. Opowiesz o nim coś więcej?

Jako 5-latek także wygrał Mistrzostwa Polski Młodych Koni i uczestniczył w Mistrzostwach Świata. Był również zakwalifikowany na Mistrzostwa Świata koni 6-letnich. Rumba Hit jest to 10-letni ogier hodowli Piotra Wiese. Towarzyszy mi już 9 lat. Jestem jego pierwszym i na pewno ostatnim jeźdźcem. Gumiś, bo tak nazywamy go w domu, to koń niewiarygodnie sensytywny, płochliwy i elektryczny. Pod względem charakteru dla wielu jeźdźców nie byłby dobrym kompanem do pracy. Wymaga kompromisów i zrozumienia. Potrzebuje delikatnej ręki (nadal jeżdżę na jego pierwszym wędzidle, którego używałam podczas zajeżdżania 7 lat temu) i całkowicie niestandardowych procedur podczas rozprężenia, czy jazdy na treningu. Ma już 10 lat, a ja nadal muszę być czujna, by “pozostać” w siodle. Mnie osobiście jeździ się na nim najlepiej na świecie. Dobrze go znam i wiem jaka jest  jego “instrukcja obsługi”. Może trochę za bardzo go rozpuściłam przez te parę lat, ale to z miłości.

Kto pomaga Ci w pracy z końmi? Trenujesz z kimś na stałe?

W codziennej pracy pomagają mi trzy osoby: Asia, moja siostra (od lat pomaga mi na treningach), Agnieszka (pracuje u nas ze świeżymi końmi oraz luzakuje) i Irek, który dba o boksy i porządek. W chwili, gdy zdecydowałam się na starty w dużej rundzie, potrzebowałam wsparcia i nauki od profesjonalisty. Od roku współpracuję z belgijskim trenerem Janem Bemelmansem, co z pewnością stało się jedną z najlepszych decyzji jakie mogłam podjąć w swoim ”jeździeckim”‘ życiu.

Startowałaś już w wielu miejscach. Jak na tle zawodów, w których brałaś udział, wypadły te w Bobrowym Stawie?

Zawody w Bobrowym Stawie wypadły rewelacyjnie. Myślę, że zawodncy nie mogli życzyć sobie niczego więcej. Poziom Ośrodka, jak i organizacji samych zawodów, nie odbiegała od standardów zachodnich. W Polsce brakuje miejsc, które sprzyjałyby miłej i sportowej atmosferze. Muszę przyznać, że jest to bardzo ważny aspekt. Dużo przyjemniej funkcjonuje się w otoczeniu ludzi szczerych, życzliwych i uśmiechniętych. Całe szczęście, w Bobrowym Stawie również atmosfera była ”międzynarodowa”, a tym samym – sprzyjająca.

Masz już srebro z MPS-A. Co dalej – jakie są Twoje plany i marzenia na przyszłość?

Życie nauczyło mnie, że plany często ulegają zmianie niezależnie od naszej woli. Tak więc plany i marzenia mam, ale pozostaną one na razie w ukryciu. Postaram się nie marnować czasu, bo konie i my nie będziemy wiecznie młodzi. Także nie ma na co czekać. Trzeba się szkolić i startować na dobrych zawodach.

 

Dziękuję za rozmowę.

Previous post

Najlepsze konie w Polsce zakończyły rywalizację

Next post

Mistrzostwa Pomorza: listy startowe i wyniki