Home»Aktualności»“Kiedyś postawię mu pomnik za wszystko co ze mną przeżył” – wywiad z Pawłem Jachymkiem

“Kiedyś postawię mu pomnik za wszystko co ze mną przeżył” – wywiad z Pawłem Jachymkiem

3
Shares
Pinterest Google+

 Praca z młodymi i trudnymi końmi jest dla niego codziennością i największą pasją. Wraz z jednym z najbardziej znanych koni w Polsce tworzą niesamowity duet, który możemy podziwiać na licznych pokazach. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Pawłem Jachymkiem !

fot.Klaudia Paula Tomczyk

 

Dressage.pl: Paweł, pracując z młodymi końmi na co najbardziej zwracasz uwagę? Masz swojego mentora?

Paweł Jachymek: Jeśli miałbym wybrać czym głównie kieruje się w pracy z końmi powiedziałbym, że bezpieczeństwem konia i człowieka. Szczególnie, że moja codzienność to w większości trening młodych koni sportowych, często tych „prosto z łąk”. Zawsze jeżdżę w kasku, na pierwsze wsiadanie zakładam także kombinezon motocyklowy, a ze względu na wrażliwość końskiego pyska na pierwsze sesje nie zakładam im wędziła. Uważam, że własne bezpieczeństwo i w przyszłości właścicieli to przede wszystkim dobre wychowanie zwierzęcia. Jeśli chodzi o moje metody – jest to moja własna, wypracowana przez lata (pierwszego kucyka ułożyłem pod siodło w wieku 12 lat) mieszanka metod. Szczegółów nie sposób ująć w kilku słowach, ale opiera się ona na wiedzy behawioralnej w połączeniu z metodami klasycznymi. Nie potrafię wskazać jednego mentora – próbowałem wielu metod podpatrzonych od wielu trenerów. Używam tych, które dały mi realne wyniki, często modyfikując je po swojemu lub dostosowując do określonego przypadku. Niektóre wypraktykowałem sam. Mimo, że mój system sprawdził się już na setkach koni, wciąż go udoskonalam i uczę się czegoś nowego. Jak powiedział pewien mądry człowiek – „Im więcej wiesz, tym więcej pozostaje do poznania i wciąż tego przybywa”.

Dressage.pl: A czy masz konia, z którym nawiązałeś  tzw. “magiczną więź” ?

fot. Julia Dunia

Paweł Jachymek: Niewątpliwie najbardziej wyjątkową relację wypracowałem z moim koniem Wichrem. Często pytają mnie – dlaczego Wicher. Szczerze? Całkiem przypadkiem. Urodził się w stajni mojego taty, więc pracował ze mną od pierwszego siodła. Był jednym z najtrudniejszych koni jakie miałem wtedy do dyspozycji, byłem więc zmuszony poświęcić mu najwięcej czasu. Być może podszedłem do niego bardziej ambicjonalnie – ja nie zrobię? ;). I tak to się zaczęło. Jest bardzo inteligentny, ale też gorący, porywczy i uparty. Uwielbia dominować i zdecydowanie nie potrafi przegrywać. Tym bardziej olbrzymią nagrodą są dla mnie chwile, kiedy wychodzimy na plac, wokół nas tysiące klaszczących ludzi, za plecami olbrzymi telebim relacjonuje nas na żywo, jest noc, więc migają wokół światła sceniczne, gra głośna muzyka, dookoła poruszają się kamery, w pobliżu lata dron (Europejski Festiwal Konny, Partynice, Wrocław 2019), a Wicher jest ze mną, współpracuje w skupieniu i nie widać po nim najmniejszego napięcia. Mam wtedy olbrzymią satysfakcję, że tysiące godzin naszej pracy nie poszło na marne. Kiedyś postawię mu pomnik za wszystko co ze mną przeżył.

fot. Nikola Jędryczko

Dressage.pl: Często robisz z Wichrem pokazy, czy od początku miałeś taki plan?
Paweł Jachymek: Pokazy również pojawiły się w moim życiu całkiem przypadkiem. Nigdy nie obudziłem się z myślą – „ej, wiesz co, zaczniemy ćwiczyć, a potem zrobimy pokaz”. Jako nastolatek fascynowałem się umiejętnościami Mario Lourashi’ego, a książkę Monty Roberts’a wertowałem każdego dnia. Zacząłem próbować. Teraz końskie sztuczki czy sztuka odczulania stają się coraz bardziej powszechne w Polsce, ale 11 lat temu nie miał mnie kto poinstruować – uczyłem się sam. Z obserwacji i własnych doświadczeń, przez wiele błędów i porażek. Pamiętam kiedy pierwszy raz położyłem Wichra – był środek nocy, a ja wyleciałem z hali krzycząc z radości. Pewnego razu znajomy poprosił abym pokazał w jego w stajni do czego z Wichrem doszliśmy. I tak poszło w świat drogą pantoflową.

 

 

fot. Julia Dunia

 

Dressage.pl: W 2016 na Cavaliadzie w Lublinie mogliśmy Was oglądać na pokazie! To było NIESAMOWITE! Powiedz, jak Ty to wspominasz?
Paweł Jachymek: Bardzo dziękuję! Cavaliada jest niezwykłym jeździeckim świętem i nie da się jej wspominać inaczej niż wspaniale. Publiczność zawsze jest rewelacyjna, a organizacja na najwyższym poziomie. Ludzie tam pracujący wiedzą co robią, mają duże doświadczenie, ale też otwarte głowy. Właściwie w bloku pokazowym można nas było zobaczyć 7 razy – w Lublinie, Warszawie i Poznaniu. Chwilowo zajmuję się innymi sprawami, ale mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę z nową energią, nowymi pomysłami i nowym pokazem.

Dressage.pl: Tworzycie niesamowitą parę, ale przecież to nie koniec Waszych osiągnięć! Nie możemy pominąć kolejnego wątku jakim jest produkcja filmowa! Chcielibyśmy bardzo Wam pogratulować! Powiedz, jak Wicher sprawował się na planie filmowym i jak Ty czułeś się w roli kaskadera?
Paweł Jachymek: Wicher jest filmowym koniem do zadań specjalnych. Brał dotąd udział w kilku produkcjach. Dużą rolę miał u Patryka Vegi na planie filmu „Plagi Breslau”, prowadził szarżę pod Borysem Szycem w filmie „Legiony”, a ostatnio graliśmy z Andrzejem Chyrą, Sandrą Korzeniak i Marianem Dziędzielem w produkcji „Las” Joanny Zastróżnej. Poza tym widać go w „Katyniu”, „Planecie Singli 3” i „Katarzynie Wielkiej” produkcji HBO. Były też mniejsze produkcje, jak „Historia w Ożywionych Obrazach”, „Krojanty Charge” czy reklama środków Septosep. Jak się spisywał? Na jednym z planów filmowych główny operator kamery nazwał go najbardziej powtarzalnym aktorem na planie – to była najlepsza recenzja. A jak ja się czuję w roli kaskadera? Jest to dla mnie ciekawa przygoda i fajna odskocznia od dnia codziennego. Jednak w tym duecie to Wicher jest gwiazdą.

fot. Marta Ciesielska

Dressage.pl: Prowadzisz z żoną stajnię. Nastawiacie się tylko na hodowle, czy jednak zostaniesz przy pracy z trudnymi końmi? A może zobaczymy Cię ponownie na parkurach?

Paweł Jachymek: Posiadamy swoje małe 7-konne stadko, z czego 4 + 1 w brzuchu to potomkowie Rammsteina. Jest to wspaniały ojciec, szkoda, że dopiero teraz zaczyna być doceniany. Na razie rozmnażamy, a do hodowli z prawdziwego zdarzenia mam nadzieję jeszcze w życiu dojdziemy. Poza tym moim głównym zajęciem jest trening koni surowych i problematycznych. W poprzednim sezonie było ich około ośmiu miesięcznie, ponieważ tyle boksów miałem do dyspozycji. Od czasu do czasu wyjeżdżamy na pokaz, plan filmowy czy sesję zdjęciową. Dwa lata temu z moim drugim koniem – Szamanem doszliśmy do przyzwoitego wyniku w Dużej Rundzie w skokach, ale zatrzymał mnie wypadek. Na razie nie mam w planach powrotu do skokow, ale zobaczymy co życie przyniesie. Mam ogromną nadzieję, że w tym roku zaczniemy działać „u siebie” co da nam większe możliwości na wielu frontach.

 

Pawle, raz jeszcze dziękujemy za rozmowę. Było nam bardzo miło! Mamy nadzieję, że jeszcze się zobaczymy, może podczas Waszego nowego pokazu? Trzymamy kciuki !

 

Previous post

Propozycje prezentów na Walentynki! <3

Next post

Cavaliada Dressage Cup w Krakowie