Siodło Prestige Brillante K okiem Gabrieli Jaworskiej
Materiał powstał we współpracy ze sklepem jeździeckim Equishop, dystrybutorem siodeł Prestige Italia w Polsce. Cytaty pochodzą z rozmowy przeprowadzonej z zawodniczką przez Equishop.
W ujeżdżeniu mało kto zmienia siodło dla samej nowości. Gabriela Jaworska, zawodniczka z dwudziestoma dziewięcioma latami startów na koncie, przez osiemnaście lat jeździła w siodłach jednej marki i była przekonana, że dobry sprzęt ma po prostu nie przeszkadzać. Zdanie zmieniła dopiero wtedy, gdy w treningu jej utalentowanego młodego konia pojawiły się napięcia, których nie dawało się rozwiązać samą pracą.

Zawodniczka, która nie lubi zmian
Jaworska siedzi na koniu od szóstego roku życia, regularnie trenuje od dziesiątego, a od dwunastego startuje bez przerwy dłuższej niż kilka miesięcy – te robiła tylko na czas urodzenia dzieci. Prawie trzy dekady startów, także na imprezach rangi europejskiej i światowej, ukształtowały jej stosunek do sprzętu w prosty sposób: „Sprzęt musi być najwyższej jakości. […] To zbyt poważna gra, żeby jeździć w byle jakim sprzęcie”.
Najważniejsze zawsze było dla niej czucie konia. „Od zawsze byłam zafiksowana na punkcie dosiadu i czucia konia” – przyznaje. Chce czuć każdy krok, każde napięcie, każdą część ciała konia. Źle dopasowane siodło potrafi jej odebrać nawet możliwość swobodnego anglezowania.
Przez osiemnaście lat to poczucie dawała jej jedna marka: siodła dobrze spasowane, bez przesadnie dużych poduszek, bez podkładek, których szczerze nie lubi. Próby przesiadki zdarzały się, ale żadna nie dorównała temu, co już miała. Jak sama mówi, jest „stała w uczuciach” i radykalnych zmian unika.
Problem, którego nie rozwiązywała praca
Impuls do zmiany nie przyszedł z zewnątrz – przyszedł od konia Rysia, wałacha o ogromnym potencjale ruchowym, Jaworska kupiła, gdy ten miał około roku. Od początku pracy pod siodłem koniowi towarzyszyły jednak napięcia: w kolejnych siodłach garbił się i spinał brzuch, a problemy narastały z miesiąca na miesiąc. Doświadczona zawodniczka, która całe życie wychodziła z założenia, że do wszystkiego dochodzi się treningiem, tym razem nie potrafiła sobie poradzić.
Stawka była dla niej jasna. „Ja już widzę w nim konia Grand Prix” – mówi o Rysiu. I dodaje: „Bez dobrego jeźdźca oczywiście też się nie da, ale bez dobrze dopasowanego sprzętu na pewno tam nie dojdzie. Nie ma takiej możliwości”.
Sceptyczna do ostatniej chwili
Kiedy padła propozycja przetestowania siodła Prestige Italia Brillante K, reakcja była chłodna. Jaworska pamiętała siodła tej marki sprzed niemal dwudziestu lat – zupełnie inne konstrukcje, w których nie czuła się dobrze. Wielokrotnie siadała w siodłach Prestige u innych zawodników i do testów podchodziła bez entuzjazmu. Uprzedziła zresztą uczciwie: jest bardzo wymagająca, a jej młody koń – jeszcze bardziej.
Nie wierzyła też w marketingowe obietnice. „Nie wierzyłam, przynajmniej do tamtej pory, że siodło może uwalniać łopatkę, czy poprawić ruch. […] Od strony jeździeckiej bardziej wierzyłam, że do wszystkiego dochodzi się pracą, a siodło ma po prostu nie przeszkadzać” – wspomina.
Do ostatniej chwili, nawet w momencie pierwszego posadzenia tyłka w siodle, dalej byłam sceptyczna. Jedyne, co mnie przekonywało, to świadomość, że dla swojego konia muszę dokonać zmiany.
Gabriela Jaworska
„Siodło chyba całe się rusza”
Na testy ekipa saddlefitterek Equishop przywiozła kilka konfiguracji. Model, który trafił pod Jaworską, to Brillante K z linii AS-X – siodeł, których terlica jest zaprojektowana tak, by nie usztywniać grzbietu, lecz podążać za ruchem konia i uwalniać jego łopatkę. Szczegóły tej konstrukcji producent opisuje na swojej stronie; zawodniczka poznała ją najpierw od strony praktycznej.
Pierwsze, co mnie zaskoczyło, to że odwracałam się do was i mówiłam, że siodło chyba całe się rusza. Usłyszałam: tak, całe się rusza. To był dla mnie szok – ale bardzo pozytywny, bo zobaczyłam, jaki to daje luz koniowi.
Gabriela Jaworska
Reakcja konia była natychmiastowa. „Poczułam jego rozprężenie, może to była dopiero rozgrzewka, ale natychmiast wyczułam luz w ciele. Ten koń od razu pokazywał dyskomfort w innych siodłach – garbił się, napinał brzuch. Tutaj tego nie było. Jakby w jednej chwili zniknął cały problem” – opowiada Jaworska.
Przy okazji testów zmienił się też popręg – na model Prestige zaprojektowany do tej linii siodeł. Zawodniczka mówi dziś, że utwierdziła się, iż to „jedyny popręg, który on naprawdę lubi, akceptuje i w którym dobrze się pracuje”. Największym zaskoczeniem nie było jednak to, że zrobiło się „trochę luźniej”, na co po cichu liczyła – tylko skala różnicy.
Szyte na miarę, do ostatniej nitki
Egzemplarz testowy nie był jeszcze idealnie dopasowany, ale wystarczył, by Jaworska zamówiła własną konfigurację. Co ją przekonało? „Praca mojego konia. Kompletnie nic innego”.
Docelowe siodło powstało w dwa–trzy tygodnie i zostało dobrane inaczej niż testowe: krótsze tybinki, mniejsze poduszki, geometria pod konkretnego konia i konkretną sylwetkę jeźdźca. Efekt zaskoczył ją po raz drugi: „Moje siodło jest naprawdę szyte na miarę – nie musiałam się wjeżdżać w ogóle”.

Osobnym rozdziałem okazała się personalizacja. Zieloną lamówkę dobrano do fraka, w którym Gabriela Jaworska startuje – tak skutecznie, że na jednych z zawodów wzięto ją za reprezentantkę Irlandii. „Nie sądziłam, że można dopasować aż tyle detali, do każdej nitki i przeszycia” – przyznaje. I dodaje bez kokieterii, że w tej dyscyplinie takie rzeczy mają znaczenie: ujeżdżenie to elegancka konkurencja, a detale budują wizerunek pary na czworoboku.
Co się zmieniło w treningu
Zapytana o efekty, Jaworska nie szuka ostrożnych sformułowań: „W zasadzie zmieniło się wszystko. Od momentu, gdy siodło do mnie trafiło, zrobiliśmy krok milowy w jakości szkolenia”. Napięcia, które „grały” z Rysiem od zajeżdżania, udało się usunąć, a nałożenie na siebie lepszej pracy grzbietu, dojrzewania konia i systematycznego treningu dało efekt, który określa krótko: „Ostatnie trzy miesiące to lawinowe postępy”.
W tym samym siodle pracuje też jej drugi, młodszy koń – Bonaparte, który dopiero rośnie i uczy się równowagi pod jeźdźcem. Tu z pomocą przychodzą wskazówki saddlefitterek: Jaworska wie, co i gdzie tymczasowo podkładać, dopóki koń się nie rozwinie, choć podkładek – jak podkreśla od lat – nie znosi. Jedno siodło obsługuje więc dwa różne konie, a przy okazji rozwiązuje problem samej zawodniczki: przy wąskiej miednicy szerokie siodła zawsze oznaczały dla niej dyskomfort, a nawet ból. Terlica dopasowująca się do konia sprawia, że nie czuje różnicy, czy siada na koniu szerszym, czy węższym.

Rada dla sceptyków
Co poradziłaby komuś, kto – jak ona jeszcze niedawno – jest przywiązany do swojego siodła i nieufny wobec nowinek? Śmieje się, że drugiego takiego sceptyka trudno będzie znaleźć, po czym mówi wprost: „Po prostu spróbować – to nic nie szkodzi i nic nie kosztuje. Dobry trening w dobrym siodle na pewno nie wpłynie negatywnie. Zawsze można się wycofać, choć podejrzewam, że po jednym razie będzie trudno”.
Poproszona o opisanie Brillante K jednym zdaniem, odpowiada: „Perfekcyjnie dopasowane do jeźdźca i konia”. A najlepsze w tym siodle? „Pracuje razem z koniem”.
Dla kogo taka zmiana ma sens
Z tej historii nie wynika, że sprzęt wyręcza jeźdźca w treningu – sama zawodniczka broni się przed taką interpretacją. Wynika z niej co innego: źle lub przeciętnie dopasowane siodło potrafi latami działać jak cichy hamulec, a jego wymiana bywa warunkiem dalszego rozwoju konia, zwłaszcza młodego i rozwijającego się.
Testowany przez zawodniczkę model to siodło ujeżdżeniowe Prestige Italia Brillante K, jeden z modeli linii AS-X z terlicą pracującą z ruchem konia. Warta zapamiętania jest też kolejność zdarzeń: wybór nie zaczął się od przeglądania katalogu, lecz od testów z saddlefitterem – od oceny grzbietu konkretnego konia i budowy konkretnej zawodniczki – a skończył na konfiguracji szytej na miarę.
Rozmowę z Gabrielą Jaworską przeprowadziła Monika Zastrzeżyńska-Rychwalska, ekspertka saddlefittingu Equishop. Wszystkie cytaty pochodzą z tej rozmowy; jej pełny zapis ukazał się na blogu Equishop. Zdjęcia: archiwum prywatne Gabrieli Jaworskiej oraz Equishop.

