Home»Lifestyle»Wywiady»Agnieszka Kopka

Agnieszka Kopka

1
Shares
Pinterest Google+

Od kilku już lat działa aktywnie w środowisku jeździeckim. Za jej sprawą odbyło się już wiele klinik z popularnymi szkoleniowcami, wśród których wymienić możemy: Anky van Grunsven, Ullę Salzgeber, czy Jana Bemelmansa. Postanowiliśmy zapytać co jeszcze planuje Agnieszka Kopka, szefowa fundacji Horsesport.

 

Czym jest horsesport, skąd pomysł?

Horse Sport jest organizacją non-profit (fundacją), której głównym zadaniem jest promocja i popularyzacja jeździectwa w Polsce (szczególnie profesjonalnego jeździectwa). Postawiliśmy sobie w sumie 7 celów, które staramy się bardzo konsekwentnie realizować. Działalność fundacji wpisuje się w i jednocześnie wspiera strategię Polskiego Związku Jeździeckiego oraz Polskiego Związku Hodowców Koni w zakresie rozwoju narodowego przemysłu konnego, w szczególności w dziedzinach związanych z jeździectwem.

Skąd pomysł? Dobre pytanie. Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć, bo złożyło się na niego bardzo wiele rzeczy. Poza tym pomysł bardzo ewoluował i w zasadzie rozwija się do dziś dnia. Zaczęło się od portalu, na którym miały być porady jeździeckie. Później zaczęły się jeździeckie konsultacje szkoleniowe z wybitnymi trenerami i zawodnikami. Rok później powstał Uniwersytet Jeździecki ze swoją ofertą wykładów i szkoleń z różnych dziedzin jeździeckich i około-jeździeckich. Wisienką na torcie jest Polska Agencja Promocji Jeździectwa, działająca przy fundacji od pół roku, której celem jest rzeczywista promocja jeździectwa w Polsce i ?zarażenie? naszą pasją mediów poza branżowych.

Co udało osiągnąć się do tej pory?

Największym osiągnięciem jest chyba aprobata środowiska jeździeckiego, dla tego, co robimy. Cieszę się bardzo, że wiele osób docenia to, co i w jaki sposób, organizuje Horse Sport.

 

Przybliż proszę ideę Uniwersytetu Jeździeckiego – kto może wziąć udział, kiedy i czego się dowiedzieć?

Uniwersytet Jeździecki to program edukacyjny. Realizowany jest w formie zjazdów, towarzyszących prawie wszystkim największym jeździeckim imprezom sportowym, i szkoleń. Podczas zjazdów Uniwersytetu Jeździeckiego organizowane są różne wykłady i prezentacje, których zadaniem jest zainteresowanie słuchaczy danym tematem. Udział w każdym zjeździe jest bezpłatny dla uczestników. Najbliższy zjazd (już 11), planujemy podczas Cavaliady w Warszawie (15-16 marca 2014 roku).  Z kolei szkolenia, realizowane za każdym razem w formule warsztatów, zgłębiają temat w danej dziedzinie. Szkolenia są bardzo sprecyzowane i merytoryczne. Szkolenia organizujemy dla maksymalnie 15-osobowej grupy osób, podczas gdy w trakcie zjazdów Uniwersytetu Jeździeckiego potrafi nas odwiedzić nawet pół tysiąca ludzi.

Co planujesz w tym roku dla ujeżdżeniowców?

O konsultacjach z Isabell Werth, już wiesz. 🙂 W tym roku myślałam jeszcze o Carlu Hesterze, ale obawiam się, że ze względu na jego zajęty kalendarz, realniej jest mówić o przyszłym roku. Na pewno będę kontynuować współpracę z Ullą Salzgeber i w miarę możliwości będę się starać o dofinansowanie dla stałej grupy jeźdźców, która współpracuje z Nią już od dłuższego czasu. Będzie też cykl konsultacji ze znanymi i poważanymi sędziami ujeżdżenia. Jak pewnie wiesz, całym sercem jestem w skokach i w tym roku to właśnie tej dyscyplinie chciałabym się głównie poświęcić, a więc wybaczcie dresażyści:)

Jakie masz propozycje dla nie-zawodników, jeźdźców dosiadających koni dla przyjemności?

Myślę, że w gruncie rzeczy wszystko, co robimy jest skierowane zarówno do osób, które zajmują się jeździectwem zawodowo, jak również tych, którzy jeżdżą amatorsko albo tylko dla przyjemności. W klinikach nie trzeba uczestniczyć z własnym koniem. Równie dobrze można podpatrzeć jak pracują najlepszy zawodnicy i trenerzy z perspektywy widza. Podobnie ze szkoleniami Uniwersytetu Jeździeckiego. Jestem przekonana, że skorzystają z nich zarówno zawodnicy, jak i osoby, które nie planują wyjechać na czworobok konkursowy czy parkur.

Współpracujesz z PZJ. Jak oceniasz nowe władze po ponad roku ich działalności?

Tak, współpracuję z PZJ od października ubiegłego roku w ramach wspomnianej wcześniej Polskiej Agencji Promocji Jeździectwa. Przyznam się, ze wcześniej nie obserwowałam tego, co się dzieje na Lektykarskiej. Robię po prostu swoje, nie oglądając się na nikogo. Te trzy miesiące współpracy z PZJ, to za krótki okres, aby obiektywnie ocenić działalność obecnych władz. Jest bardzo dużo naprawdę ciekawych pomysłów i planów. Mam nadzieję, że większość z nich uda się je zrealizować. W kilka jestem nawet zaangażowana, tym bardziej mam nadzieję, że uda się je wdrożyć w życie i zostaną pozytywnie odebrane przez środowisko.

Jak według Ciebie powinna wyglądać popularyzacja jeździectwa w Polsce?

Myślę, że w naszym przypadku nie ważne jest ?jak? ale ?ile?. Im więcej będzie się mówiło o jeździectwie, tym lepiej. Wydaje mi się, że jeździectwo nie zdobędzie w Polsce popularności poprzez sport, ale raczej przez promowanie jazdy konnej, jako formy aktywnego wypoczynku. Duży potencjał drzemie także w turystyce konnej. Polacy lubią konie i wbrew pozorom wiedzę o nich więcej, niż im się wydaje. Zobacz ile jest ?końskich? powiedzonek w potocznym języku i przysłów. O sentymencie Polaków do koni świadczy też frekwencja na imprezach jeździeckich typu Cavaliada. Przecież nie przychodzą tam tylko maniacy, ale wiele osób, które po prostu lubią popatrzeć na konie.

 

Dziękuję i trzymam kciuki, Szczególnie za kolejne propozycje dla ujeżdżeniowców.

 

foto: Ewa Osińska

 

Previous post

Ulla w Józefinie, Isabell w Zakrzowie - konsultacje

Next post

69% pary Kozanowski - Belcanto w Kreuth