Home»Lifestyle»Wywiady»Ewa Hamkało

Ewa Hamkało

4
Shares
Pinterest Google+

Złoty medal Halowego Pucharu Polski Seniorów to Twój najnowszy sukces, ale przecież nie jedyny. Opowiedz proszę o swoich dotychczasowych osiągnięciach.

Moje pierwsze poważniejsze starty zaczynałam na kucach, w kategorii junior młodszy. Moim kucem był Derino, z którym wielokrotnie stawaliśmy na różnych miejscach podium Pucharów Polski, Olimpiad Młodzieży i oczywiście Mistrzostw. Moje największe sukcesy w tych latach osiągnęłam pod okiem Doroty Modlińskiej (1-wsze miejsca na Olimpiadzie Młodzieży i Mistrzostwach Polski). Na Derino udało mi się zakwalifikować i wystartować w Mistrzostwach Europy cztery razy. Po zakończeniu startów jako junior młodszy przyszedł czas na zmianę konia i trenera – kupiliśmy Vivaldiego i zaczęłam współpracę z moją aktualną trenerką, Klaudyną Pisarską. W latach juniorskich zdobyłam srebrny oraz brązowy medal Mistrzostw Polski i raz złoty medal Halowego Pucharu Polski. Dopiero starty jako młody jeździec – dwa lata temu i w zeszłym roku – zaowocowały kolejnymi złotymi medalami z Mistrzostw.

To całkiem spory dorobek. Czy to właśnie medale i tytuły są tym, co motywuje Cię najbardziej w pracy z koniem?

Hmmmm… trudne pytanie. Chciałabym móc powiedzieć: ?Oczywiście, że nie! Najważniejszy jest dla mnie czas spędzony z koniem, doskonalenie i odnajdywanie siebie”. Ale nie byłaby to do końca prawda. Starty, wzloty i upadki towarzyszyły mi prawie od samego początku mojej ?przygody z ujeżdżeniem? i wiem, że nie jestem w stanie sobie wyobrazić jazdy konnej bez kontekstu zawodów, nawet jeśli majaczy on gdzieś daleko na horyzoncie. Nie jestem za to pewna, czy mogłabym się dostatecznie zmotywować do udziału w zawodach wiedząc, że jedyne na co mogę liczyć, to miejsce zamykające stawkę uczestników. Najwięcej satysfakcji dają mi jednak treningi, po których mogę powiedzieć, że udało się nam (Trenerce, Viviemu i mi) udoskonalić trudny element, albo, że coś, co było prawie niemożliwe do wykonania, przychodzi nam teraz z łatwością.

Z kim trenujesz na co dzień i jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

Od czterech lat trenuję pod okiem Klaudyny Pisarskiej i na pewno nie planuje tego zmieniać. Rozpoczęcie tej współpracy było jedną z moich lepszych decyzji, na co z resztą wskazują coraz lepsze wyniki. W tym momencie jesteśmy w trakcie przygotowywania Vivaldiego do konkursów Grand Prix i mamy nadzieję, że najpóźniej w przyszłym roku uda nam się zadebiutować jako prawdziwie seniorska para.

Wracając do tegorocznego HPP: spodziewałaś się walki o złoto? Jak przebiegały zawody?

Muszę przyznać, że nie spodziewaliśmy aż tak dobrych wyników. Pani Klaudyna typowała, że znajdziemy się w pierwszej piątce, ale zdawałyśmy sobie sprawę z ilości uczestników (ponad 20!) i dużej konkurencji. Za największe zagrożenie uznałyśmy Tomka Kowalskiego i Kasię Łukasik. Myślę, że złoto udało mi się wywalczyć dobrymi przejazdami, ale i odrobiną szczęścia. Co do atmosfery zawodów, to była ona nadzwyczajne dobra i przyjazna. Wydaje mi się, że było mniej niż zazwyczaj napięcia między zawodnikami i dlatego całe zawody w moim odczuciu były bardzo na luzie.

Opowiedz nam o Vivaldim. Koniu, nie skrzypku 😉

Vivaldi jest jak na razie jedynym moim koniem do startów. Kupiliśmy go w Belgii jako dość świeżego 6-latka. Jego największymi atutami zawsze była równowaga i dosłownie, i w przenośni. Vivaldi nie zawsze był jednak łatwy koniem i doprowadzenie go do aktualnego poziomu wytrenowania zajęło Pani Klaudynie i mi wiele czasu. Obecnie wewnętrzny spokój i chęć współpracy w połączaniu z bardzo dobrym ruchem (przede wszystkim w galopie i stępie) sprawiają, że codzienna praca i starty są przyjemnością. Vivi jest koniem bardzo towarzyskim i najszczęśliwszy jest będąc w centrum uwagi lub jako obiekt adoracji. Na przykład na zawodach, kiedy to cały czas ktoś jest niedaleko i w gotowości żeby pogłaskać, poklepać albo pomiziać.

A Ty? Kim jest Ewa Hamkało i skąd wzięła się Twoja jeździecka pasja?

A czy ja wiem kim jestem? Na 100% mogę powiedzieć tylko, że mam 22 lata, studiuję medycynę na 3 roku i jeżdżę konno. Lubię czytać. Co do pasji do koni i jeździectwa to zaszczepiła mi ją moja mama, która zawsze marzyła o posiadaniu konia (chociaż sama panicznie boi się jeździć). To ona zawsze najbardziej mi pomagała i poświęciła tysiące godzin na dojazdy i siedzenie ze mną w stajni. Oczywiście czas spędzony z końmi był i jest dla mnie przyjemnością, ale bez wsparcia (logistyczno – duchowego) ze strony mojej mamy nie dotarłabym do miejsca, w którym teraz jestem.

Trzymamy zatem kciuki za dalsze sukcesy. Powodzenia!


foto: z archiwum zawodniczki

 

Previous post

Radzionków jednak bez ogólnopolskich.

Next post

CDI Zakrzów - lista zgłoszeń